Z końcem września pojawiło się kolejne dzieło w znanym temacie, ale ponownie w ciekawym ujęciu. Wydał Instytut Kultury Polskiej: Książka stanowi propozycję teoretyczną w obrębie badań polskiej pamięci o Zagładzie i badań bystanderów i świadków Zagłady. Używając pojęć psychoanalitycznych, autor opisuje perwersyjne mechanizmy i charakter polskiej pamięci działające w reprezentacjach Holokaustu, w których przedostaje się to, o czym najtrudniej pamiętać: przyjemność czerpaną ze zbrodni, identyfikację ze sprawcą przemocy, potężny lęk przed zemstą, przyjmowanie pozycji ofiary.

Koniec września to ciekawa publikacja również od Wydawnictwa Austeria. Z przedmowy autora: Książka, którą niniejszym oddaję czytelnikom, wyrasta niby kłącze z książki poprzedniej, to jest z Rzeczywistości poprzecieranej, zwłaszcza z dwóch ostatnich esejów, poświęconych fantasmagorycznym pejzażom Ficowskiego i Schulza oraz teatrowi Kantora. Nawet tytuł jest nawiązaniem: Atrapy stworzenia nie byłyby pewnie możliwe, gdybym wcześniej nie napisał Atrap pamięci. Rozmyślania o iluzjonie i manekinach udających żywe istoty, czy szerzej, o imitacyjnym charakterze otaczającego nas świata i rozpaczliwych próbach rekonstrukcji tego, co było, zachęciły mnie do dalszych poszukiwań. Zacząłem tropić, u jednego z bliskich mi autorów, ślady sztucznych bytów. W ten sposób narodził się esej o barokowych panoptikach Josepha Rotha oraz otwierający książkę krótki szkic o pamięci historycznej uwięzionej w gabinetach figur woskowych. 

Pierwsza niejapońska publikacja Wydawnictwa Tajfuny, której okładka znów zachwyca estetyką, trudno o tym nie wspomnieć! Ministerstwo moralnej paniki to tytuł kultowy na singapurskiej scenie literackiej. W każdym opowiadaniu autorka przekracza literackie normy, łamie społeczne tabu, żeby – koniec końców – napisać o tym, co w życiu najważniejsze. O miłości(ach): tych zapomnianych, przegranych, nieakceptowanych. Niewidzialnych granicach między nami, które boimy się przekraczać. Społecznych problemach, o których nadal można mówić głośno tylko w formie literackiej zabawy. Historii – z różnych perspektyw, głosami tych, którzy zazwyczaj są uciszani. O tym, że wcale nie każdy czuje się w domu u siebie.

Najnowsza pozycja od Wydawnictwa Niszy tradycyjnie nie zawodzi. Opowiadania, które chwyciłam od razu po otrzymaniu i nie mogłam przestać czytać. Będę o nich pisać wkrótce. Co serwuje nam Igor Jarek? Niech nic Was w tym opisie nie zraża i odpycha. To bardzo nieoczywisty zbiór:

Opowiadania zebrane w tomie Halny (Nowohucka kolęda, Królowa i Halny) łączy miejsce akcji – Nowa Huta – i środowisko bohaterów. To gangsterzy, dilerzy narkotyków, nieudani muzycy po wyrokach za spowodowanie po pijanemu śmierci kilku osób. Jak napisał Jarosław Rojek, bohaterowie Jarka snują eposy o skurwionych superbohaterach, rycerskie romanse bez szczęśliwego zakończenia, moralitety bez rozgrzeszającego morału. Ich wewnętrzne monologi są prawdziwe, także za sprawą języka, brutalnego, wulgarnego, o mocnym, miejscami rapowym rytmie.

7/10 – Dezső to pisarz węgierski, którego twórczość wciąż przede mną. Wielu z Was gorąco polecało mi „Dom Kłamczuchów” czy też „Ptaszynę”, które koniecznie chcę nadrobić, a w tym miesiącu Wydawnictwo Officyna wydaje „Złoty latawiec”, uważaną za jedną z najwybitniejszych powieści autora. Niestety trudno byłoby mi znaleźć dla Was zarys fabuły w Internecie.

        

12/10 – Dobrze znany polskiej publiczności literackiej ukraiński pisarz Serhij Żadan powraca jako poeta. Ten poetycki reportaż z ostatnich lat, które dla Ukrainy okazały się bardzo trudne, przynosi niejedno zaskoczenie. Żadan, niegdysiejszy spadkobierca ruchów awangardowych, zmuszony jest przestroić się na nowe częstotliwości i mroczniejsze tonacje. I choć nigdy nie stronił od tematyki społeczno-politycznej i religijnej, to nowa „antena” wyczula jego wrażliwość, a tym samym poezję na wiele mniej oczywistych kwestii. 

Tego samego dnia Wydawnictwo Warstwy wydaje zbiór poetek czeskich. Samo poetyckie dobro. To nie tylko uzupełnienie luki w czeskiej poezji, ale przede wszystkim w twórczości kobiecej: „O wierszach naszych południowych sąsiadów wiemy niewiele, o poezji sąsiadek jeszcze mniej. Jak to możliwe, skoro kultura czeska jest w Polsce tak popularna? […] niesłabnące zainteresowanie czeską prozą i filmem w żaden sposób nie wpływa na wzrost zainteresowania poezją współczesną”. Tak,  we wstępie do antologii wierszy 10 czeskich poetek, które debiutowały w ostatniej dekadzie, pisze autorka wyboru i przekładu Zofia Bałdyga. Przygotowywany przez Wydawnictwo Warstwy tom to nie tylko próba przybliżenia polskiemu czytelnikowi pewnego fragmentu czeskiej sceny poetyckiej, ale i najszersza u nas jak dotąd prezentacja bardzo silnie obecnego na niej zjawiska – rosnącej w siłę pozycji kobiet.

12/10- W tym miesiącu dwa wydawnictwa postanowiły wydać książki widziane oczami dwóch profesji. Korporacja Ha!Art postawiła na „Niż”, czyli zbiór próz poetyckich zawierających elementy eseju i reportażu, a poświęconych pracy kelnerskiej. Ja poczęstuję Was fragmentem:

Na małym stoliczku u szczytu powiększona fotografia zmarłego, świeczka i kwiaty. Kelnerzy przed rozpoczęciem kolacji otrzymali od organizatorki, żony zmarłego, banknoty o wysokim nominale i po butelce wódki. Mają tylko podawać dania i sprzątać, i jeszcze pilnować, żeby do restauracji nie wszedł nikt, kto nie był proszony. Spokrewnionych ze zmarłym jest dziesięć kobiet – córki, matka, teściowa, jakieś ciotki. Reszta to płaczki, które przyszły zjeść i napić się za darmo. Smarki przejadają plastrami łososia. Organizatorka nic nie je, pije ziemniaczaną wódkę i arabską herbatę miętową. Po godzinie, jakby nagle budząc się z żałoby, uderza dłonią w stół. Modlitwa za wolną od ciała duszę! Dwadzieścia kobiet płaczących nad pustymi talerzami, modlących się, amen i kelnerzy przynoszą na prośbę córki mały odtwarzacz płyt. Rozbrzmiewa muzyka, najpierw cicho, później głośniej. Organizatorka zsuwa czarną wstążkę z fotografii, wtula się w wizerunek zmarłego, tańczy. Niech ci, co odeszli, osiągną zbawienie. Na drugi dzień fotografię zmarłego znajduje sprzątaczka w damskiej ubikacji, w koszu na podpaski. Zmarły ma wypalone oczy, podpis szminką mówi CHUJ.

14/10 – Nie ma co ukrywać, to dla mnie najważniejsza publikacja roku. 🙂 Ja psychofanka Etgara Kereta.

Do treści wszystkich jego opowiadań i fenomenu, który kompletnie skradł mi serce zapraszam u góry. Treść nadchodzącego tomu z kolei to : Ludzka kula armatnia, samobójca na krawędzi dachu, metalowa kostka stojąca w salonie – Etgar Keret z dowolnej postaci czy rekwizytu potrafi wyczarować przewrotną i nieprzewidywalną historię, która bawi i wzrusza.Wątkiem łączącym te krótkie historie jest nasza skłonność do widzenia świata w sposób ograniczony, nieporadnej komunikacji i nieporozumień. Jednak w jakiś sposób, dzięki niezwykłej czułości Kereta, te opowiadania podnoszą na duchu i wprowadzają światło w nasze życie.

14/10 – Koło prozy Wita Szostaka trudno przejść obojętnie, dlatego cieszy fakt, że Powergraph przynosi nam kolejną jej dawkę. Ja już mam swój egzemplarz wraz z ciekawym dodatkiem – zeszyt z miejscem na ‚”Twoje słowa”, własną wersję historii, prezentację postaci Benedykta. Same „Cudze słowa” uwodzą wizją śródziemnomorskiej wyspy szczęśliwej i krakowskich mglistych Plant, pachną świeżo pieczonym chlebem i pilawem z jagnięciną. Powoli odkrywają przed czytelnikiem tajemnicę notesów, pełnych cudzych słów.
W „Cudzych słowach” Wita Szostaka siedem osób kreśli portret Benedykta. Z każdej opowieści wyłania się inny bohater. Czy twórca najoryginalniejszej z krakowskich restauracji, ukochany uczeń charyzmatycznego filozofa i kochanek dwóch niezwykłych kobiet to na pewno ta sama osoba?

14/10 – Ruch #metoo oraz skandal wokół Harveya Weinsteina to tematy, które będą zapewne często portretowane w literaturze. Wydawnictwo Poznańskie przynosi nam kolejne: „Powiedziała” to trzymający w napięciu zapis śledztwa dziennikarskiego w sprawie Weinsteina, które w 2017 roku przeprowadziły dwie dziennikarki „The New York Times”, laureatki Pulitzera Jodi Kantor i Megan Twohey. Jednocześnie to ważna książka o władzy, która deprawuje, o wyzwalaniu się z roli ofiary i walce prawdy z kłamstwem. Autorki szukają też odpowiedzi na pytanie o konsekwencje swoich reportaży i skutki ruchu #MeToo: Co się zmieniło?
Kantor i Twohey z dokładnością opisują, jak docierały do kolejnych ofiar Weinsteina, jak przekonywały je do mówienia, a także o kontratakach zhańbionego producenta i jego sztabu. Jest to opowieść o kobietach, które rzucając wyzwanie potworowi, były gotowe stoczyć walkę o prawdę.

20/10 – „Jezioro” zachwyciło wielu z nas. Bianca wraca z kolejną powieścią i znów dba o to Wydawnictwo Afera. Dziewczynka zajadająca się malinowymi makaronikami. Przyjaciółka wołu o imieniu Mun. Dojrzała kobieta, która nie chce chować włosów pod chustą. Matka syna, który z nią nie rozmawia. Żona męża, który jej nie dotyka. Pielęgniarka w szpitalu powoli pożeranym przez rozrastającą się dżunglę. Kiedy na jej oddział trafia ciężko ranny Adam, Mona robi wszystko, by chłopak przeżył. A w niej samej wybucha żądza i pragnienie zmiany. Tylko czy można uciec od zniewalających zasad, przeszłości, siebie?

23/10 – Ha!art pokazuje życie kelnera Dowody na istnienie z kolei przybliża perspektywę taksówkarza. Kiedy Bartosz Gardocki usiadł za kierownicą taksówki, poczuł się szczęśliwy. Szybko się okazało, że jego pasażerowie też szukają szczęścia… Bartosz Gardocki po pięciu latach rzucił pracę w agencji public relations, żeby spełnić swoje marzenie – zostać taksówkarzem. Jego pasażerami są między innymi: Hanna Krall, Halina Szpilman, Tomasz Stańko, Zbigniew Wodecki, Rafał Trzaskowski, ale i sprzedawca skarpet spod Dworca Centralnego, powstaniec warszawski, lewicowy baron, pan Marek, który odwiedza prostytutki, niewidomy o nazwisku Drakula, sfrustrowana matka… W książce „Kurs na ulicę Szczęśliwą” taksówka jest jak konfesjonał, a jej kierowca jak spowiednik.